0

Stres w pracy czasem pomaga

Posted by PiotRRek on 22 sierpnia 2010 in Z życia wzięte |

Z natury jestem niskociśnieniowcem. Kiedy jeszcze ciśnienie atmosferyczne także jest niskie, a do tego dojdzie upał, to dla mnie jest to prawdziwa masakra. Na szczęście nie zasypiam gdzie popadnie, ale ziewam praktycznie non-stop. Na takie stany nawet kawa mi nie bardzo pomaga, bo mimo iż wypiję ją wczesnym popołudniem to i tak zaczyna działać dopiero wieczorem, przez co jak na ironię nie mogę zasnąć. Jako że nie przepadam za kawą, to nie bardzo preferuję picie jej codziennie rano, choćby asekuracyjnie. A i to nie wiadomo, czy zdałoby egzamin.

Przypomina mi się pewna historia ściśle związana z moim ciśnieniowym problemem. Co kilka lat wszyscy pracownicy muszą wykonać parę badań kontrolnych by sprawdzić, czy całkiem nie zgłupieliśmy i nadal jesteś zdolny do wykonywania swojej pracy. Pewnego dnia przyszła więc i na mnie kolej.

Wszystko poszło gładko. Jednego dnia wykonałem wszystkie kontrolne badania, które oczywiście wyszły w porządku i na któryś kolejny dzień byłem umówiony do lekarza w zakładzie pracy, by mógł sobie obejrzeć moje wyniki i wręczyć mi papier poświadczający zdolność do pracy na swoim stanowisku.

Pamiętam, że tego dnia byłem strasznie osłabiony i w zasadzie cały czas ziewałem, a i pewnie w związku z tym moje ciśnienie było sporo poniżej normy. Zjawiłem się pod gabinetem o umówionej godzinie tym bardziej, że pracuję pięterko wyżej. Przede mną było jeszcze kilka osób, więc między pacjentami zapytałem lekarki ile może to wszystko potrwać, bo mam pilną pracę do wykonania i jak przyjmie wszystkich pacjentów przede mną to najlepiej by było ,gdyby po mnie zadzwoniła. Bo pracuję pięterko wyżej. Pani doktor odpowiedziała mi, że tych wszystkich pacjentów przyjmie w 15 minut, więc nie ma sensu bym wracał na górę, bo szybko to wszystko załatwimy. Usiadłem, więc sobie spokojnie i grzecznie czekałem na swoją kolej.

Czekałem tak 15 minut, pół godziny, godzinę… Z chwili na chwilę moja irytacja rosła. Przestałem ziewać, a z nerwów, aż kipiałem w środku. W końcu po prawie dwóch godzinach nadeszła moja kolej. Energicznie wpadłem do gabinetu trzaskając za sobą drzwiami, a pani doktor spokojnie wyciągnęła w pierwszej kolejności ciśnieniomierz celem dokonania pomiaru. Co zdenerwowało mnie jeszcze bardziej.

Pewnie zastanawiacie się, jaki był wynik… Ja także oczekiwałem na niego niemalże jak na wyrok. Okazało się, że pani doktor nie mogła wyjść z podziwu, bo dawno w tym zakładzie pracy nie trafił jej się pacjent z tak idealnym ciśnieniem.
Wniosek z tego jaki? Ano bardzo prosty. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. A nerwy czasem sprzyjają:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Copyright © 2008-2017 vxp.pl All rights reserved.
This site is using the Desk Mess Mirrored theme, v2.5, from BuyNowShop.com.